Strony internetowe web 2.0 czyli
Strony internetowe web 2.0 czyli
dziennikarstwo obywatelskie w sieci – pisać czy lepiej stuknąć się w Web (2.0)?



Dla większości internautów strony internetowe generowane przez użytkowników to nic innego, jak świat Web 2.0, czyli internet tworzony dla amatorów przez amatorów. I po części prawdą jest, że raj wolności powoli zaczyna przeistaczać się wirtualny śmietnik cywilizacji. Dziennikarstwo obywatelskie rozwija się od 2001 roku, ale dopiero teraz można dostrzec jak wiele serwisów tego typu powstaje. Jak grzyby po deszczu rosną strony internetowe , w działaniu których podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników serwisu. Nowy trend internetowy porwał całe masy użytkowników, którzy wokół serwisów tworzą rozbudowane społeczności, grupy dyskusyjne czy fora. Na strony z artykułami do przedruku piszą artykuły, promując swoje nazwisko czy firmę tekstami nie zawsze własnymi.



Jak każda rewolucja, także ta internetowa wymaga ofiar. Jedni uważają ją za właściwy kierunek rozwoju w polskiej sieci i zarabiają na niej, a przeciwnicy tego poglądu bankrutują. Użytkownicy sieci, dzięki temu, że mają wolny wstęp na społecznościowe strony internetowe, przekonują się o swojej wolności i podmiotowości w sieci. Ci, którzy mają trochę więcej pieniędzy, pakują swoje realne fortuny w serwisy społecznościowe i inne dynamiczne twory Web 2.0.



Nie zatrzymamy jednak galopującej pudelkizacji, możemy jej co najwyżej stale podcinać nogi. Użytkownicy dynamicznych serwisów nie zdają sobie sprawy z tego jak są groteskowi i bezwstydni. Nadeszły czasy, kiedy prywatność nie jest już cool, a głos amatora staje się coraz głośniejszy. Fachowcy od masowej rozrywki zaczęli wymyślać coraz to głupsze jej formy, a te wbrew pozorom cieszą się coraz większym zainteresowaniem. To najgorsze, co mogło przydarzyć się mediom profesjonalnym, ponieważ przyczyniło się poniekąd do zaczadzenia mediów elektronicznych.



Do lamusa odchodzą archaiczne kryteria, takie jak wiedza, profesjonalizm, kreatywność czy ciężka praca. Teraz te wartości można by rzec zastępuje przysłowiowa fura, skóra, komóra. Wystarczy jeszcze duża aktywność (na forum) i dobre zdjęcie (w serwisie społecznościowym), aby nie jeden amator, prawie profesor, poczuł w sieci kimś zupełnie wyjątkowym. Strony internetowe oparte o różne formy dziennikarstwa obywatelskiego czeka jednak smutna przyszłość lub też ogromna przebudowa modelu w oparciu o który działają. Otóż serwisy Web 2.0 coraz częściej tworzone na podstawie treści kradzionych, wręcz przekopiowywanych przez użytkowników i podpisywanych jako ich własność!



Oczywiście nie można zaryzykować stwierdzenia, że wszyscy wszystkich w sieci okradają, ale faktem jest, że adnotacją "Wszelkie prawa zastrzeżone" niespecjalnie internauci się przejmują. Rok 2009 będzie niewątpliwie okrzyknięty boomem na strony internetowe, w których podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników. W 2012 roku sytuacja ma się ustabilizować, a do tego czasu kontrrewolucja w Web 2.0 nabierze pędu. Szykuje się długa wojna... Trzeba mieć nadzieję, że właściciele treści przeprowadzą w końcu atak na gigantów Web 2.0 o niszczycielskich zapędach.



W podsumowaniu jeszcze jedna kwestia, która drażni większość z nas. Przez to, że zjawisko dziennikarstwa obywatelskiego w sieci staje się tak powszechne, pojawiają się w niej masy "gżecznyh ksienrzniczek" i "mondryh ksienciuf" i wypisują gdzie się da, co im ślina na języki przynosi. I jak tu spokojnie patrzeć na takie zaśmiecanie internetu i próby jego zepsucia.



Ten kto ma zamiar publikować głupoty poprzez strony internetowe, niech się lepiej stuknie w Web (2.0) zamiast niszczyć polską kulturę i język.